Floral calm stories with Naomi in Abbey Park

Zaktualizowano: 24 sie 2020

Zapach lawendy unosił się w wieczornym powietrzu, gdy niespiesznie błądziłyśmy w labiryncie utworzonym z tych ślicznych kwiatów. Zmierzające ku zachodowi słońce tworzyło fantastyczne cienie, błyskało na jasnych włosach Naomi i bawiło się z trzmielami latającymi wśród rozkwitłej lawendy. Pomieszałyśmy dwa przeciwstawne kolory i wysnułyśmy z nich roślinną opowieść. Opowieść o pewnym lipcowym spokojnym popołudniu zmierzającym ku wieczorowi, spędzonym wśród kwiatów i na łące. O delikatności i miłości do natury i jej codziennych, zwykłych cudów, o radości doświadczanej podczas biegania boso wśród letnich traw, może trochę też o powrocie do dzieciństwa? A głównymi bohaterkami tej historii oprócz Naomi, były lawenda, bylica i dziewanna. Całości dopełnił zaś przegorzan. Słowa to nie wszystko, obejrzyjcie więc także zdjęcia :)


Smell of lavender was filling the evening air as we slowly strayed in the maze formed with these pretty flowers. The sun, making her way towards horizon, created fantastic shadows, gleamed on Naomi's fair hair and played with bumblebees, flying among blooming lavender. We mixed two contrary colours and wove a floral story of them. A story of one July calm afternoon, becoming evening, spent amongst flowers and on a meadow. Of tenderness and of love for nature and her everyday, simple miracles; of joy felt when running barefoot in summer grasses, maybe a little bit of childhood too? The main characters of this story, apart from Naomi, was lavender, bitterbrush and mullein. Globe thistle completed it. Words are not enough, so see the images below :)

<