How to organise a beautiful, intimate wedding during Corona times? Find out with Lizzie and Haran :)

Aktualizacja: sie 19

1 sierpnia miałam przyjemność fotografować pierwszy ślub w tym sezonie - trudnym z powodu pandemii koronawirusa zarówno dla Par, jak i dla fotografów ślubnych. Chociaż restrykcje panujące na Wyspach Brytyjskich już zelżały, to wiele Panien i Panów Młodych zdecydowało się przełożyć ten ważny dzień na kolejny rok dla bezpieczeństwa - co jest oczywiście całkowicie zrozumiałe. Dlatego bardzo cieszyłam się, że Lizzie i Haran postanowili swojego ślubu jednak nie odwoływać, a jedynie całą uroczystość nieco zmodyfikować. Świętowali swój dzień tylko wśród najbliższych, w ogrodzie rodziców Lizzie i był to naprawdę cudowny pomysł!


Po przyjeździe do Langford, rodzinnej wiosce Lizzie, położonej w malowniczym hrabstwie Bedfordshire i oddalonej o ponad 100 km drogi od Leicester (gdzie mieszkam :)), gdzie odbywała się cała uroczystość, zostałam poczęstowana pyszną herbatą i przy akompaniamencie poszczekiwań 5 pięknych i wyjątkowo grzecznych psów (1 buldog i 4 springer spaniele!) rozpoczęłam fotografowanie przygotowań do ślubu. Pannie Młodej w niczym nie przeszkadzało gawędzić ze mną jednoczeście malując się i układając włosy, a w domu witano kolejnych członków rodziny. Kiedy już wszyscy byli gotowi, pieski grzecznie poszły spać, a piękna przyszła Pani Bains z pomocą swojej Mamy założyła suknię i welon, jej zachwycony Tata wyprowadził ją przed dom, gdzie czekali goście. Niewielka grupka podążyła śpiesznie do przepięknego, starego kościoła św. Mateusza (jego najstarsze fragmenty pochodzą z XI wieku!) - cała droga zajęła nam 2 minuty - a tam swojej ukochanej wyglądał już przystojny Pan Młody, Haran. Ceremonii ślubu udzielił zaprzyjaźniony z rodziną sympatyczny pastor. Zdjęcia z kościoła będą pamiątką tym bardziej niezwykłą z powodu maseczek, które wszyscy, z wyjątkiem Młodej Pary i pastora, musieli mieć na sobie ze względu na bezpieczeństwo w czasie pandemii.


Patrząc na to, jak zorganizowali swoją uroczystość Lizzie i Haran, nasuwa się myśl, że wcale nie są potrzebne niesamowite zabiegi i usługi, aby wszystko miało swój urok, wyglądało naprawdę pięknie i stylowo, i aby, co najważniejsze, wszyscy byli zadowoleni i dobrze się bawili. Wystarczy niewielka część przydomowego ogrodu, proste ozdoby i sprzęty, niewyszukane, ale przepyszne jedzenie i zgrana ekipa! W tym wszystkim oczywiście, pośród kwietnych dekoracji musiały się znaleźć środki do dezynfekcji rąk, ale na świeżym powietrzu nikt już nie zakładał maseczek. Wszyscy starali się zachować bezpieczny dystans i bawili się przednio. Pod wieczór wybraliśmy się ze świeżo poślubionymi i bardzo szczęśliwymi zakochanymi na sesję zdjęciową - i spotkały nas przesympaczne przygody na pobliskim polu i nad rzeką, gdzie się udaliśmy - ale to jest opowieść na inny rozdział tego bloga :) na razie zostawiam Was z reportażem z tego pięknego, ciepłego dnia z samego początku sierpnia - zobaczcie, jak pomysłowo można wziąć ślub w czasie pandemii.


On the 1st of August I had the pleasure to capture the first wedding this season - season so difficult for both Couples planning to get married and to wedding photographers because of Coronavirus. Though restrictions in Great Britain have been relaxed, still many Couples decided to postpone their weddings till next year for the sake of safety - which is totally understandable. That is why I was even happier to hear that Lizzie and Haran chose not to reschedule their day. Instead, they modified their festivity a little. They celebrated their day among the closest family and friends in Lizzie's parents' garden and it was truly a fabulous idea!


After I arrived in Langford, Lizzie's familial village located in picturesque Bedfordshire county (over 100 kms from Leicester, where I live), where the celebration took place, I was treated to delicious tea and accompanied by barking of 5 beautiful and exceptionally well-behaved dogs (1 bulldog and 4 springer spaniels!) I started photographing Lizzie getting ready. The Bride to be didn't mind chatting with me, simultaneously preparing her make up and doing her hair, while consecutive guests were welcomed home. When everybody was ready, the dogs went nicely to sleep and gorgeous futre Mrs Baines put her wedding dress and veil on with a help of her Mum, her delighted Dad led her down outside the house, where the guest were waiting. The small company hurried to the old and beautiful church (St. Matthew's Church, which oldest parts were built in the 11th century!) - it took about 2 minutes to get there - where the handsome Groom, Haran, was awaiting his beloved. A lovely vicar, friend of the family, married the Bride and the Groom. The photos from the ceremony will be even more special due to the masks, which everybody except the young Couple and the vicar, of course, had to wear for the sake of safety in the times of Coronavirus.


Looking at how Lizzie and Haran organised their wedding day, you must think that one doesn't need any special services nor arrangements in order to have a wonderful and stylish celebration where everybody feels happy and has fun. All you need is a part of your family's garden, simple yet beautiful furniture and decorations, homely yet delicious food and, of course, your beloved people around. Among floral arrangements you could spot sanitisers - sign of current times - but everybody felt safe at this open-air party, kept safe distance and had lots of fun. As the evening was getting near, I invited Lizzie and Haran, just married and very happy, for a little wedding photo shoot. We went to the nearby fields and to the riverbank, where we had very pleasant adventures - which I will tell you about in another story :) for now I'm leaving you with the images showing this beautiful, intimate wedding so creatively organised on the warm, early August day in pandemic times.




70 wyświetlenia
logo_dla_Oli_bez_tła.png